Marlena, świadectwo uwolnienia (spotkanie uzdrowieńcze D.Biereziuk 2014)

„Dotknęło mnie, gdy uslyszalam zarzut ze chrześcijanin nie może mieć demona. Może dlatego, że sama zostałam niedawno uwolniona. A uważam sie za osobę kochająca Boga. Dlatego wiem po sobie, że takie rzeczy mogą mieć miejsce w naszym życiu mimo, że jesteśmy osobami wierzącymi. Diabeł wykorzysta każdą najmniejsza rzecz, naszą niedoskonałość i jeżeli damy mu przystep on to wykorzysta. To nie zmieni naszej reelacji z Ojcem. Ja osobiście jeszcze bardziej pragnęłam z nim relacji. Jednak kiedy przestawałamsię modlić diabeł podsuwał mi źle myśli, poniżałam i potępiałam sama siebie, nie mogłam się wyspać, miałam problemy z oddychaniem, chodziłam rozdrażniona i wyżywałam się na najbliższych. Późnej było mi przykro z tego powodu ale nie potrafilam nad tym zapanować. Sama nie wiedziałam co się ze mna dzieje.

W dniu kiedy zostałam uwolniona wszystko wróciło do normy. Poczułam wielki pokój w sercu i miłość do wszystkich. Ponad to czułam się lekka i szczęśliwa jak dawniej. Myślę ze to jest najważniejsze w tym wszystkim. Ja wiem co czułam i wiem ze mimo demona wciąż bardzo kochałam Boga i czułam jego obecność.

Ponadto po kilku dniach dostałam objawienia w śnie w którym momencie dałam przystęp diabłu. Okazało się że nie zamknęłam wszystkich spraw do końca zanim się nawróciłam, a za które zapomniałam przeprosić.

Tak wiec. Uważam ze chrześcijanin może mieć demona. Trzeba się modlić o takich ludzi i starać się im pomoc a nie oceniać czy zastanawiać się czy ta osoba jest wierząca czy nie. To należy wyłącznie do Boga. A my jako ludzie powinniśmy strzec każdy swojego serca.”

Czasami ludzie wierzący zmagają się z wieloma problemami. Miewają depresje, są chorzy, często się złoszczą, czy nie dają sobie rady w pewnym miejscu w życiu. Z góry uznając, że „wszystko jest ok, bo przecież wierzę w Boga, jestem chrześcijaninem” – tak jakby zaprzeczamy istnieniu tego, co złe, a to przecież istnieje. Jeśli o tym nie mówimy, to nie znaczy, że tego nie ma. Czasami dajemy złu przystęp do siebie poprzez nieprzebaczenie lub w jakiś inny sposób. Owszem, możemy wierzyć w Boga, uznawać się za chrześcijan, jednak nie chodząc w pełni Ducha Świętego, w pełni Jego mocy, łatwo możemy wpaść w sidła diabelskie. Powinniśmy więc opierać swoją wiarę nie tylko na znajomości Słowa Bożego, ale także na posiadaniu żywej relacji z Bogiem. Chodzenie z Bogiem, to nie tylko życie w cichości, czytanie Jego Słowa, ale to też chodzenie w Jego mocy, w pełni autorytetu do sprzeciwiania się mocom diabelskim, wszelkim chorobom, słabościom. Bóg dał nam moc, by przeciwstawiać się diabłu, nie powinniśmy się więc bać diabła, lecz odpierać jego ataki i stanowczo zabronić mu wszelkiej ingerencji w nasze życie. Strach przed nim nie powinien stać się domeną chrześcijanina. Jezus pokonał diabła, to wykonało się już dawno. Został on pokonany, a jeśli w jakikolwiek sposób próbuje wkroczyć w nasze życie – są to tylko zabiegi, przez które chce nas przestraszyć i zabrać nam pewność i zaufanie, jakie mamy w Bogu. Dlatego musimy zawsze pamiętać o tym, że Bóg dał nam autorytet i moc, że w Jego imieniu mamy czynić znaki i cuda, wyganiać demony, uzdrawiać chorych. Musimy być pewni tego, kim jesteśmy w Bogu.

Marlena, 21 l., Centrum Arka, Kłodzko

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s